cienie i blaski dzień po dniu

moje wariacje

Grypka..... i leżenie

Kilka dni wolnego sprawiły, że zaplanowałam jakieś tam domowe prace, osobiste też, aż tu niespodziewanie z minuty na minutę poczułam się gorzej. Grypa lub coś grypopodobnego mnie uwiązało w łóżku. Ból głowy, pleców, gardła i strasznie łzawy katar sprawiły, że choć bardzo chciałam zagościć na moim blogu to nie mogłam. Teraz też piszę trochę jak przez mgłę ale wierzę, że głupot nie popiszę. Nie mam już siły nawet leżeć. Dobrze, że mam aspirynę wszechmogącą to zaczynam stawać na nogi. Nic dziwnego, że mnie dopadło skoro wszyscy i w domku i w pracy już to przechodzili. Całą zimę przetrwałam bez żadnej nawet chrypki- bo się dużo ruszałam na świeżym powietrzu a teraz odporność mi się obniżyła i wirusy zrobiły swoje. Ale zgodnie z mottem "co nas nie zabije to nas wzmocni" będzie dobrze. Ruszajcie się kochani, żebyście byli zdrowi.

Pozdrawiam